Uroczystości odpustowe

miniaturaParafia pw. św. Stanisława B.M. w Czeladzi przepięknie uczciła swojego patrona. Dnia 8 maja odbyły się uroczystości odpustowe ku czci naszego wielkiego świętego. Podczas mszy świętych o godz. 7.00, 8.30 i 16 kazanie wygłosił ksiądz Michał Knapik – zastępca dyrektora Wydziału Katechetycznego diecezji sosnowieckiej.

Na mszy świętej o godzinie 10.00 został udzielony sakrament bierzmowania grupie młodzieży liczącej pięćdziesiąt osób. Celebransem był ksiądz biskup ordynariusz Grzegorz Kaszak, a koncelebransem proboszcz naszej parafii - ksiądz Jarosław Wolski. W asyście był również wicedziekan - ksiądz Józef Handerek. Kandydaci do bierzmowania wraz ze swoimi świadkami, zachowując wymogi sanitarne, utworzyli szpaler wzdłuż nawy głównej, a ksiądz biskup wraz z asystą podchodził do każdej z tych osób i udzielał jej sakramentu bierzmowania zsyłającego dary Ducha Świętego.

O godzinie 18.00 została odprawiona uroczysta suma odpustowa w intencji parafian sprawowana przez księdza biskupa ordynariusza Grzegorza Kaszaka. księdzu biskupowi towarzyszyli koncelebransi: dyrektor Caritas diecezji sosnowieckiej - ks.Tomasz Folga oraz kapelan księdza biskupa – ks. Przemysław Szot. Asystował im proboszcz naszej parafii. Homilię podczas tej mszy także wygłosił ksiądz Michał Knapik. W pierwszych ławkach zasiadały dzieci komunijne w swych białych strojach, co podkreślało uroczysty charakter spotkania. Nie zabrakło także przedstawicieli Zakonu Rycerzy Kolumba przepasanych biało-żółtymi szarfami. Po mszy wierni otrzymali błogosławieństwo relikwiami świętego Stanisława Biskupa Męczennika. Oto myśli zaczerpnięte z homilii ks biskupa oraz ks. Michała Knapika : W dniu świętego Stanisława warto zastanowić się nad tym, czym jest postawa świętości. Wydaje się, że osoby święte są jakby dalekie, być może niepotrzebne nowoczesnemu człowiekowi. Współcześnie zostaliśmy zaatakowani przez mikroskopijny organizm – wirus. Ludzie cierpią, umierają. Są odizolowani, osamotnieni, pozbawieni wszelkich kontaktów. Tracą poczucie pewności, potrzebują pomocy psychologów i psychiatrów. Ta sytuacja powinna być dla nas znakiem, z którego powinniśmy wyciągnąć wnioski. Ewangelie są dowodem mocy Jezusa Chrystusa, który kontroluje żywioły i leczy wszelkie choroby. Musimy pamiętać, że Jezus ma olbrzymią moc, dzięki której może wyleczyć każdą chorobę. Przed pandemią żyliśmy w okresie pokoju i dobrobytu. Wielu ludzi przestało chodzić do kościoła, bo wierzyło, że są w stanie żyć bez Boga. Jednak pandemia pokazała, jak słaby jest człowiek. Pandemia obnażyła słabość człowieka. Jego oddalenie się od Boga skazuje go na porażkę. Należy wyciągnąć wnioski z tej pandemii i wrócić do Boga, który jest naszą siła i drogą. Wielcy święci mogą być dla nas przewodnikami w drodze do wieczności. Podążyli oni za Chrystusem, który jako Dobry Pasterz oddał życie za Swoje owce. Dwa tysiące lat historii Kościoła pokazuje, jak wielu dobrych pasterzy poszło za wzorem Chrystusa.

Podobnie było w tysiącletniej historii Kościoła w Polsce. Pośród tych postaci, które są wzorami, znajduje się święty Stanisław Biskup i Męczennik. Postać tego wielkiego świętego skłania do refleksji na temat naszej ukochanej ojczyzny, której przyszłość leży w rękach młodych osób. Święty Stanisław żył prawie 1000 lat temu, bo urodził się w 1030 roku. Jako biskup widział, że król krzywdzi ludzi i postanowił się za nimi wstawić. Wiedział, czym może skończyć się sprzeciwienie się królowi. Król Bolesław Śmiały swój przydomek zawdzięczał właśnie swej porywczości. Biskup nie bał się krytykować króla, przez co został uznany za zdrajcę przynależącego do ugrupowania pragnącego obalenia króla. Podczas sprawowania mszy świętej w Krakowie na Skałce dnia 11 kwietnia 1079 roku został zamordowany, a jego krew skropiła ołtarz, na którym miał dokonać konsekracji wina w Krew Pańską. Później ciało biskupa zostało jeszcze rozczłonkowane. Dnia 8 września 1253 roku w bazylice w Asyżu ówczesny papież ogłosił go świętym. W następnym roku 8 maja w Krakowie została ogłoszona kanonizacja biskupa Stanisława. Tyle lat już upłynęło od czasu męczeńskiej śmierci świętego Stanisława. Tyle już pokoleń się nim inspirowało i na pewno będą jeszcze kolejne osoby, które będą podążać jego drogą. Jednak we współczesnym świecie tak często skupiamy się na życiu doczesnym. Chcemy ocalić nasze życie ziemskie i cieszyć się zdrowiem. Należy jednak pamiętać, że dla Boga nasze życie ziemskie to tylko krótka droga, przejście do prawdziwego życia.

W Piśmie świętym Paweł Apostoł mówi: „Dla mnie żyć to Chrystus, a śmierć jest mi zyskiem”. Znany starożytny teolog Tertulian twierdził, że: „krew męczenników jest posiewem chrześcijan”. Natomiast nasz wielki rodak papież Jan Paweł II, wspominając postać świętego Stanisława, powiedział: „Słowo nie nawróciło, może nawróci krew”. Gdyby święty Stanisław uległ kultowi życia doczesnego, nie sprzeciwiłby się królowi, zapewne zachowałby życie. Jednak jego postawa sprzeciwu wobec zła stała się inspiracją dla kolejnych pokoleń. Przykładem takiej osoby jest zmarły rok temu świetny kaznodzieja ksiądz Piotr Pawlukiewicz. W internecie mnóstwo jest świadectw ludzi nawróconych dzięki jego kazaniom. Te nawrócenia dokonują się także po jego śmierci. Dzięki postawie świętych możemy nabrać pewności, że konsekwencja w dążeniu do świętości będzie przynosić owoce. Życie osoby kroczącej drogą wyznaczoną przez Chrystusa i świętych zostanie na długo zachowane w sercach innych ludzi. Dzięki tej postawie ktoś inny może doznać łaski nawrócenia. Dzięki tej postawie inna dusza może odnaleźć drogę modlitwy i świętości.

Historia konfliktu świętego Stanisława i króla Bolesława to historia konfliktu Kościoła i świata. Pod słowem „świat” kryją się ludzie, którzy odrzucają wartości ewangeliczne i uważają, że trzeba się spełnić w tym życiu. Kościół zawsze będzie znakiem sprzeciwu wobec takiej postawy. Można to porównać do duszy uwięzionej w ciele. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa w utworze anonimowego autora pt. „List do Diogneta” zostało napisane: „tak jak dusza jest w ciele, tak chrześcijanie są w świecie”. Ciało ludzkie jest ułomne, ale dusza kocha to ciało i stara się je kontrolować, bo wie lepiej, jaki jest plan Boży. Świat może nienawidzić Kościoła i jego przekonań, ale chrześcijanie kochają świat i upominają go w imię Boga. Dzięki temu już od dwóch tysiącleci niosą w świat przesłania ewangeliczne. Podążajmy zatem drogą wiary i świętości, bo to jedyna droga, by dojść do celu, jakim jest życie wieczne.

Relacja: Agnieszka Babio & ks. Andrzej