Msza święta o uzdrowienie duszy i ciała

miniaturaComiesięczne spotkanie ze świętym Szarbelem, który wstawia się u Boga za wszystkimi potrzebującymi wsparcia odbyło się 22 listopada o godzinie 18. Wierni ufni w siłę pośrednictwa tego wielkiego świętego, który działał cuda jeszcze za swego ziemskiego życia, zebrali się na Mszy Świętej odprawianej w intencji uzdrowienia duszy i ciała. Celebransem Eucharystii był ksiądz proboszcz Jarosław Wolski.

W dzisiejszym czytaniu usłyszeliśmy zatrważające słowa, iż: „Nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”. Swą homilię celebrans oparł na rozważaniu znaczenia tej wypowiedzi. Już od zarania dziejów ludzie często byli przekonani o potędze swych działań. Takie przekonania mieli żydzi, którzy wierzyli, że ich świątynie przetrwają wieki. Podobnie myśleli ludzie XX wieku, gdy w dziewiczy rejs wysyłali niezatapialny ponoć transatlantyk Titanic.

Współcześni ludzie też wierzą, że ich działania, uczucia i dokonania są niezniszczalne. Sytuacja na Ukrainie weryfikuje to myślenie. Nie trzeba nawet wojny, wystarczy jakaś zła koniunktura, zdrada ludzka czy inne negatywne działanie, a nasze nadzieje popadają w ruinę. Jest jednak jedna wartość, która nigdy nie zostanie zniszczona. Naszą nieprzemijającą nadzieją jest Bóg.

Wiele osób przychodzi na tę mszę o uzdrowienie duszy i ciała z jakimś cierpieniem, bólem, który przytłacza. Należy pamiętać wtedy o postawie świętego Szarbela, który budował nieprzemijającą świątynię swego ciała, wpatrzony w Boga, naśladujący Jezusa, niezłomnie trwający na modlitwie. Żył skronie w klasztorze, czym udowadniał, jak niewiele potrzeba nam w tym ziemskim życiu. Należy otworzyć się na Boga, czasem właśnie choroba jest takim momentem zwrotu.

Dziś modna staje się apostazja, zwłaszcza wśród młodych osób. Są to młodzi ludzie, którym nikt nie pokazał prawdziwej drogi, Porzucają Kościół, lecz nie ten prawdziwy, ale własne wyobrażenie Kościoła. Taka sytuacja pokazuje, że jeśli ktoś buduje świątynię na swoich własnych wyobrażeniach, na własnej próżności, to z jego budowli nie pozostanie biblijny „kamień na kamieniu”. Tylko Bóg jest naszą opoką, na której zbudujemy trwałą świątynię. Tylko na takim podłożu nasza wiara ma szansę wzrastania i dojrzewania.

Msza Święta zakończyła się indywidualnym błogosławieństwem relikwiami świętego Szarbela oraz namaszczeniem jego olejami. Wierni z wiarą, pokorą i ufnością podchodzili do kapłana, by swe cierpiące ciała móc ustanowić prawdziwą świątynią Boga i zbudować w nich mieszkanie dla Najwyższego, który jest najdoskonalszym fundamentem naszego życia.

relacja Agnieszka Babio & ks. Andrzej